Z wykształcenia jestem wschodoznawcą. W okresie studiów podróżowałam z ciężkim plecakiem przepełnionym sprzętem fotograficznym po krajach Europy Wschodniej. Do Armenii zaprowadziła mnie historia miasta Giumri. Usłyszałam w tym miejscu mnóstwo poruszających słów o rodzinach, który przeżyły tam trzęsienie ziemi. Opowiedziałam ich historię wykonując fotoreportaż miasta „zatrzymanego w czasie” od początku lat dziewięćdziesiątych. Na Białorusi spędziłam rok dokumentując opozycyjne spotkania i koncerty. Podobnie było z Ukrainą i Gruzją. Jeżdżąc z aparatem w ręce poznawałam co dla tych społeczeństw jest najważniejsze. Fotografowałam wolność i szczerość przeżyć, która krzyczała z ich serc. Tak zrodziła się pasja do fotoreportaży. Chęć pokazania światu tego co dla nawet małej społeczności lub rodziny jest najważniejsze ­­– ich kulturę i wartości.

Mieszkając w tych państwach poznawałam życie otaczających mnie kobiet. Były one skupione na domowych obowiązkach, na wychowaniu dzieci i oddaniu rodzinie. Nie mają biznesów ale są chwile kiedy czują się wolne. Wieczorami spotykają się w baniach, łaźniach. Tam przy zapachu świeżych ziół, piją herbatę, relaksują się, rozmawiają o swoich sekretach. Poprzez unoszącą się mgłę pary wodnej obserwowałam ich nagie, wyzwolone sylwetki. Piękno światła świec padające na ich obojczyki, przechadzające się w światło-cieniach uda i subtelne dłonie. Po wyjściu z kobiecej sauny zapamiętane kadry inspirowały mnie do fotografowania wrażliwości i piękna kobiet.

Wieczorami chodziłam na lekcje tańca. Aleksiej z żoną uczyli nas poznawania drugiego człowieka i siebie przez muzykę, która gra w każdym z nas. Nikt nie uczył nas kroków. Tam zrozumiałam że obserwując gesty, słuchając mowy ciała można poznać duszę bez słów. Kilka przetańczonych taktów wyzwalało uczucie wolności, otwartości, wytwarzało więź i zrozumienie dla nieznanego dotąd partnera. To wyjątkowe uczucie towarzyszy mi przy każdej sesji zdjęciowej. Bez słów pokazanie tego co w duszy gra.

Po powrocie do Polski wiara w marzenia dała mi siłę do założenia firmy fotograficznej. Chociaż aparat towarzyszył mi od szkolnych lat po studiach zrozumiałam, że fotografia stała się moją pasją na całe życie. Po kilku nieprzespanych nocach, napisałam projekt własnej działalności i pozyskałam dofinansowanie na najwyższej klasy sprzęt fotograficzny.

Zaczęłam długie rozmowy z dziadkiem. To po nim odziedziczyłam zmysł fotografa. Dziadek spędził całe życie w ciemni fotograficznej wywołując zdjęcia tradycyjnie. Zauważyłam, że fotografia nowoczesna daje mi możliwość tworzenia fotoreportaży z koncertów, wydarzeń kulturalnych i innych uroczystości czemu oddaje się na co dzień. Do zdjęć artystycznych, portretów, aktów szukałam wyjątkowego środka. Nauczyłam się procesu, za pomocą którego powstawały zdjęcia pół wieku temu. Wieczorami zakładam laboratoryjny fartuch i wchodzę do małej pracowni gdzie w tradycyjnej ciemni fotograficznej przy subtelnym pomarańczowym świetle oddaje się procesowi twórczemu. W delikatnych rękawiczkach z największą starannością przygotowuje naświetlone negatywy. Fotografie powstałe w tym miejscu niepowtarzalne. Dla każdego kadru specjalnie przygotowuję mieszankę chemiczną, w której wywołuje zdjęcie. Odpowiednio dostosowuję papier dla każdej odbitki. To proces pełen tajemnicy i wdzięku, z którego powstają oryginalne i jedyne w swoim rodzaju fotografie.

Zapraszam do świata pełnego piękna, fotograficznej magii i zrozumienia dla wyjątkowości każdego człowieka.